Rumunia na motocyklu

Dzień trzeci. Sebes – Oarja.

Poranek. Wstajemy przed 7.00, kawa, pakowanie, śniadanie i przed 10.30, zatankowani jesteśmy na DN67C, pędząc w kierunku Obarsia Lotrului. Na tym odcinku Transalpina nie jest jakaś powalająca na nogi, jednak mimo wszystko widoki są niepowtarzalne. Jedziemy od północy, choć wszyscy zgodnie mówili – jechać od południa. My kiedyś jednak tu wrócimy w przyszłym roku, aby przejechać ją od południa.

Sam wjazd na najciekawszy odcinek Transalpiny w Obrsia Lotrului niestety zablokowany był betonikami. Chwilę się wahamy, jednak po chwili namysłu wjeżdżamy. Oczywiście był to dobry pomysł, bo jak się okazało później, byliśmy pierwszymi motocyklistami w tym roku, którzy legalnie zjechali Transalpiną – chwilę po naszym wjeździe otworzono oficjalnie Transalpinę – 4 czerwca 2019.

Z Novaci ruszyliśmy w kierunku Curtea de Arges. Kilka kilometrów za Novaci warto zatrzymać się w przydrożnym barze – La Gorun, ponieważ bardzo smacznie gotują, mimo że lokal nie wygląda jakoś zachęcająco.

Kolejny nocleg zaplanowałem w Curtea de Arges, ponieważ idealnie wpasowało się to w nasza trasę. Do Ramnicu Valcea droga jest niestety dość nudna i jak na złość jeszcze przeoczyłem zjazd na Curtea de Arges. Ponieważ nie chcemy jechać dwa razy tą samą droga, finalnie lądujemy w miejscowości Oarja – na wsi oddalonej kilka kilometrów od Pitesti., gdzie przyjeżdżamy chwilę po lokalnym oberwaniu chmury. W około gospodarstwa gdzie nocujemy – wszystko pływa.

Kąpiel, telefon do domu i hop do łóżka. Jutro ciężki dzień – 400km na wschód – nad Morze Czarne. Przy okazji ciekawostka dotycząca Oarji: droga dojazdowa z autostrady prowadzi chyba przez jakiś stary ośrodek przemysłowy. Pozostałością po nim jest jakaś niezliczona ilość słupów elektrycznych, a gdzie nie gdzie widoczne są maszyny wydobywcze do ropy naftowej. Widok naprawdę przedziwny, zwłaszcza o zmierzchu.

One thought on “Rumunia na motocyklu

  • 9 stycznia 2022 o 14:38
    Permalink

    W 2021 udało nam się zaliczyć Trasę Transfigarską. Doznania widokowe zarąbiste zwłaszcza, że była piękna pogoda. Rumunię gorąco polecam. Niestety największy problem był z rezerwacją miejsc noclegowych przez Bu .Cztery, pięć razy każdego wieczoru okazywało się że zarezerwowany hotel jest już zajęty- masakra.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.