Rumunia na motocyklu

Rumunia na motocyklu chodziła mi w głowie od dłuższego czasu. To już nie jest taki 2-3 dniowy wypad, a właśnie dłuższa wyprawa, która wymaga przygotowania zarówno motocykla jaki i doboru odpowiednich akcesoriów.

Nie miałem ambicji poruszać się po samych bezdrożach, chciałem tylko spędzić 8 dni w siodle, nawijając kilometry, śpiąc każdego dnia w innym miejscu. Nie planowałem wiele, przede wszystkim chciałem zobaczyć Transalpinę oraz Transfogarasan, a ponadto dorzuciłem do tej listy jeszcze Morze Czarne. Morze Czarne to jeden dzień drogi z centrum Rumunii, a przy okazji zobaczy się coś innego niż wszyscy i w czasie rozmów ze znajomymi można się pochwalić: – A ja w tym roku to dojechałem nad Morze Czarne …

Data wyjazdu została wyznaczona na 2 czerwca i już wtedy zadawałem sobie sprawę, że to trochę za wcześnie na Rumunię na motocyklu (chociażby na małe szanse na otwartą w całości Transfogarasan), jednak nie chciałem się piec się w skwarze letniego słońca na nizinach Rumunii.

Przygotowania

Trasa. W marcu kupiłem przewodnik po Rumunii oraz mapę i wybrałem kilkanaście miejsc polecanych w przewodniku, a następnie połączyłem je na mapie rozsądną trasą. Suma sumarum wyszło, że zwiedzimy centralną i południową Rumunię w tym oczywiście Transalpinę DN67C oraz Transfogarasan DN7C.

Bagaż. Rozdzieliłem całość bagażu na 2 kufry, worek na tylne siedzenie oraz mały tankbag na zbiornik. Do kufrów poszły rzeczy potrzebne w ciągu dnia (zapasowe skarpetki, zapasowa odzież termiczna, zapasowe buty, przeciwdeszczówka, podpinka do kurtki, zapasowe rękawiczki, apteczka, zestaw naprawczy do kół, narzędzia, apteczka, smar do kół. Do worka spakowałem wszystkie ubrania na wieczór, bieliznę oraz kosmetyczkę. W tankbagu miejsce znalazła elektronika. Taki komplet w zupełności wystarcza na dwutygodniowy wyjazd w Europę.

Odzież. Ułożyłem listę kontrolną i według niej rozpocząłem kompletowanie ekwipunku. W pierwszej kolejności zadbałem o wygodę w podróży i dlatego kupiłem drugi komplet nowej bielizny termoaktywnej oraz slipy i skarpety z włókna bambusowego. Przed samym wyjazdem dokupiłem jeszcze dwuczęściowy kombinezon przeciwdeszczowy, aby spokojnie podrożować nawet podczas niepogody. Kupiłem również nowe buty – takie już turystyczne na cięższy teren. Kurtka i spodnie miałem kupione rok wcześnie – jest to komplet tekstylny w jasnym kolorze.

Narzędzia. Oprócz standardowych narzędzi, w bagażu przewidziałem miejsce na zestaw do naprawy opon, scyzoryk, trytki oraz taśmę powertape. Taki zestaw sugerują Ci, który nawijają zdecydowanie więcej kilometrów niż ja.

Apteczka. Swoją apteczkę wyposażyłem w 2 rodzaje środków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych, plastry na skaleczenia, bandaż oraz środki przeciw biegunce, bo stołować mieliśmy się w różnych miejscach.

Dokumenty. Zielona karta (ogólnie w Europie nie jest to dokument wymagany, ale w przypadku Rumunii jest wyraźne zalecenie, aby ją mieć), karta EKUZ, dodatkowe ubezpieczenie podróżne (w sumie najlepsza opcja wyszła w NN), winieta na autostrady na Węgry (najlepiej kupić przez Internet – https://ematrica.nemzetiutdij.hu). Do tego dorzuciłem kontrolnie 200 Euro, aby czuć się spokojniej w każdej sytuacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.